17:28

absolutna bezkompromisowość. o „ who killed my father” edouarda louisa

określenie literatura zaangażowana zawiera pewną stałą – tj. ryzyko tonu powieści produkcyjnych albo niedzielnych kazań. służalcze traktowanie literatury może i przysłuży się ideologicznej konstelacji ciał, ale z pewnością nie wpłynie pozytywnie na samą literaturę. trudno też o złoty środek, zazwyczaj zaangażowanie i forma nie nadążają za sobą. są jednak takie i tacy, którym udaje się sprostać zadaniu. do tego małego grona należy edouard louis, autor książek history of violence (polski przekład wydało wydawnictwo pauza), the end of eddy oraz who killed my father.

pomimo wprowadzenia stylistycznego monogłosu – w oryginale głosy narratora i jego siostry są zupełnie różne; w wydaniu angielskim również, chociaż w mniejszym stopniu – historia przemocy została bardzo dobrze przyjęta przez krytyków i krytyczki. odnoszę też wrażenie, że w przekładzie polskim zgubił się rytm, który dość dobrze udało się odtworzyć w wersji angielskiej. niemniej historia przemocy zasługuje na szczególną uwagę czytelniczek/ków.
w przypadku książki who killed my father możemy mówić o oszczędności formy (jakkolwiek blurbiarsko to brzmi). z hov zapamiętuje się przede wszystkim przemyślaną i znakomicie zrealizowaną konstrukcję (ofc poza fabułą, która pozostaje z czytelniczkami/kami na długo). natomiast wkmf sprawia wrażenie pisanej w zgodzie z zasadą mniej znaczy więcej. każde zdanie to doskonale wymierzone uderzenie. louis pokazuje, że nie trzeba policzkować barokowym ferworem, żeby zmiażdżyć odbiorczynie/ów. 

to, co zawsze udaje się pisarzowi, to pokazanie człowieka jako wypadkowej wpływów zewnętrznych, nie człowieka-kowala własnego losu, a właśnie kogoś, kto nie może uwolnić się od ciężaru narzuconych determinant. taka sprawność w tworzeniu portretów społecznych nie zaskakuje u louisa, który jest wnikliwym czytelnikiem bourdieu. kwestia klasowości i kapitału jest stale obecna w twórczości francuskiego pisarza, co – nie ukrywam – bardzo doceniam. odnoszę wrażenie, że jest to temat, którego brakuje w najnowszej literaturze polskiej, chociaż tego typu narracje pojawiają się coraz częściej, a sama socjogeneza przestaje być traktowana jak niechciana córka przeklętego karla.
autor historii przemocy oferuje nam absolutną bezkompromisowość. pokazuje, że klasa rządząca czyni nasze ciała politycznymi i ponosi odpowiedzialność za to, jak wygląda życie większości, że decyzje polityczne bywają rujnujące, ale mogą takie być, ponieważ ich nie dotyczą. pisze
… no government ever breaks their backs, no government ever breaks their backs, no government ever inspires a trip to the beach. (…) they’re the ones who engage in politics, though it has almost no effect on their lives. for the ruling class, in general, politics is a question of aesthetics: a way of seeing themselves , of seeing the world, of constructing a personality. for us it was life or death.
co więcej: wymienia konkretne decyzje i odpowiedzialnych za nie głównych aktorów francuskiej polityki i dodaje
i refuse to let these names be forgotten. i want them to be known now and forever, everywhere (…) beyond every ocean, deep within every continent, across every border.

who killed my father to także opowieść o trudzie i wysiłku komunikacji – relacja pomiędzy bohaterem a jego ojcem mogłaby pozostać w stanie zawieszenia, umacniania wzajemnych pretensji, trwania w przeświadczeniu o nieuchronności komunikacyjnego failu. zdaje się, że to empatia autora/narratora i zarazem świadomość, że to, jacy jesteśmy i w jakim miejscu się znajdujemy jest wynikiem wielu złożonych procesów (habitusu, dostępu do kapitału), pozwala na prawdziwy dialog pomiędzy ojcem a synem.

wkmf to mocny i bezkompromisowy głos, a tego właśnie powinnyśmy/iśmy oczekiwać od literatury zaangażowanej. louis pokazuje świat takim, jakim jest w istocie: brutalnym i niesprawiedliwym. to literatura, która krzyczy: „what we need is a revolution”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 po krzywej wieży , Blogger